Y urodziwej mężatki; na miejscu ks. Jacka gruntown

Które przekształcają się pewne bieszczadzkie spotkania oazowe. Oczywiście bardzo mi się podobała ta koncepcja, zgodna z moimi poglądami na temat klerykalnego behawioryzmu. W jednej ze scen całuję się z Joanną Trzepiecińską, filmową mężatką Teresą. Grany przeze mnie ksiądz Jacek, bzyk-bzyk, fiku-miku, odrzuca względy urodziwej mężatki; na miejscu ks. Jacka gruntownie przemyślałbym to zaniechanie. Nawiasem mówiąc uważam, że katolicyzmowi przydałby się duży przewrót w łonie Kościoła; o ileż wiarygodniejsi byliby księża żonaci oraz księża gejowi. Nie mam nic do Jezusa, nie czepiam się chrześcijaństwa, wręcz przeciwnie - jako tolerancyjny buddysta, serdecznie to wszystko popieram. Ale wielowieczna ściema pozostaje ściemą, a mydlenie oczu głupim pozostaje tym, czym dokładnie jest.Podziel si: środa, 10 września 2008 11:54 Nie chcę dołączać do fali gremialnej krytyki, jaka spadła na Leo Beenhaakkera po nieszczęsnym meczu Polski ze
Y urodziwej mężatki; na miejscu ks. Jacka gruntown