Też kilogramy. Kibicuję Robertowi, żeby wstał z ło

Chodzi o cele, które sobie stawiam, staram się realizować, dążę, przeważnie konsekwentnie, osiągam rzadko. Jest w tym bieganiu miejsce na podziw, szacunek, docenianie, współczucie, współodczuwanie, nie ma w tym miejsca tylko na złośliwość. Pierwsze piwo o pracy i o życiu. A życie faceta po czterdziestce, to też kilogramy. Kibicuję Robertowi, żeby wstał z łoża i zaczął chodzić. Wymyśliliśmy w połowie pierwszego piwa, że mógłby przyjeżdżać do pracy na rowerze, trzy razy w tygodniu, bo liczy się systematyczność. W połowie drugiego napisałem do MSŻ sms-a, że mam fajne spotkanie i wrócę dwie godziny później niż myślałem. A w połowie trzeciego poczułem, jak jestem szczęśliwy, że nie mówię "nie mam czasu na sport" i że MSŻ do mnie nie wydzwania, kiedy wrócę. Bo ja mam dziś czas na piwo, odrobiłem się w pracy, a trening dopiero jutro rano. Długie bieganie w upale, wypocę wodę, piwo, kefir, maślankę i średnie emocje, bo
Też kilogramy. Kibicuję Robertowi, żeby wstał z ło