, sobota, 01 maja 2010 Pożegnanie Uuuuuuuuuh. Ale

Taksówką do tego miejsca, które od teraz nazywamy domem, trwała mniej więcej tyle, co lot samolotem, a wysokość przelotowa również była niewiele niższa. Koszt także porównywalny. Poczyniłam notkę mentalną: nigdy przenigdy nie brać do samolotu zabawek typu klocki lub puzzle. Dotyczy też kredek. Tagi: 08:06, amer_ada , sobota, 01 maja 2010 Pożegnanie Uuuuuuuuuh. Ale się wybawiłam. Dziewczyny mnie pożegnały konkretnie, oj nie mogę narzekać. Tak, czuję się dobrze pożegnana. Teraz sobie leżę ciut bezwładnie między pudłami i resztkami mojego doczesnego życia warszawskiego i nachodzi mnie taka refleksja, że kac jest bardzo podobny do ciąży. Też jest ci ciągle niedobrze, nie akceptujesz siebie i swojego ciała, boli cię głowa i jesteś ogólnie trudna i wymagająca dla otoczenia. W ciąży tak samo jak na kacu, albo masz apetyt jak smok, albo nie możesz utrzymać treści pokarmowych. Albo jedno i drugie. Miewasz zachcianki pokarmowe. I inne. Na kacu
, sobota, 01 maja 2010 Pożegnanie Uuuuuuuuuh. Ale