Osiem - i tak dalej. Fotony miotały się między lus

łańcuchową: oddziałując z rubinem, doprowadzał do tego, że kolejny elektron spadał na poziom podstawowy. Pojawiał się zatem kolejny foton, przy czym pierwszy kwant energii nie znikał. Później szło już szybciej: dwa fotony inicjowały emisję kolejnych dwóch kwantów, w następnym kroku z czwórki fotonów robiło się osiem - i tak dalej. Fotony miotały się między lustrami na końcach rubinowego walca, a ponieważ jedno z nich było półprzepuszczalne, część światła wydostawała się na zewnątrz. Co ważne, wszystkie kwanty miały tę samą częstotliwość, fazę, płaszczyznę polaryzacji i poruszały się w tym samym kierunku co foton inicjujący reakcję. Światło obserwowane przez Maimana było więc jednobarwne i spójne. Naukowiec wciąż błyskał lampą, wzbudzając od nowa atomy chromu. Taki proces nazywa się obecnie pompowaniem lasera, ale nie zawsze polega na zapalaniu lampy. Od czasów Maimana powstało wiele konstrukcji, które działając na
Osiem - i tak dalej. Fotony miotały się między lus