Od nich. Przecież żyjemy pod jednym dachem. Do dzi

Kiedy doszło do naszej pierwszej "szczerej rozmowy" dowiedziałam się tylko, że zataiła ten fakt przede mną z troski o mnie, aby mnie nie martwić, bo przecież mam zbyt wiele swoich problemów. To wszystko prawda, mam poważne problemy, ale przecież moje dzieci i ich kłopoty są dla mnie najważniejsze. Nie uciekniemy od nich. Przecież żyjemy pod jednym dachem. Do dzisiaj nie wiem, od czego tak naprawdę zaczęła się ta choroba. Wiem, że podobno ktoś usiłował ją zgwałcić. Ale jaka jest prawda? A może to się stało i tylko irracjonalny wstyd nie pozwala jej o tym mówić. Ona jest taka skryta i zamknięta w sobie. Nie wiem jak z córką rozmawiać. Boję się każdego słowa by koszmar do niej nie powrócił, a jednocześnie sama sobie już z moją niepewnością prawdy poradzić nie umiem. Przecież najgorsza prawda jest lepsza od niepewności i walki z nie wiadomo czym. Jednocześnie widzę jak się męczy. Teraz każdy, nawet najmniejszy problem urasta w jej
Od nich. Przecież żyjemy pod jednym dachem. Do dzi