"Nie znam się na wychowaniu - biję". Bicie działa

Zasadą. Bicie nie działa. Należy wbić sobie to do pustych łbów i kropka. Kary cielesne są wyrazem bezsilności, bezradności i są stosowane jako wyraz braku umiejętności postępowania z dzieckiem. O ile mądry rodzic powie "kocham - nie biję" to ten hmmmm.... głupi nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu ma chyba motto "Nie znam się na wychowaniu - biję". Bicie działa jak łańcuszek przyczynowo-skutkowy - Mnie bili, ja biję, potem moje dziecko też będzie biło. Przemoc rodzi przemoc. Dziecko, które wychowuje się w domu, gdzie kary cielesne są dopuszczalne, będzie przyjmowało taki sposób wychowania za całkiem naturalny. Co więcej - bicie rodzi nie tylko przemoc, ale i agresję. I mądrze ktoś kiedyś powiedział - "czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci". Przecież to jakimi ludźmi jesteśmy zależy w głównej mierze od tego jak na wychowano. Nie mówię tutaj o przypadkach skrajnym dręczenia, molestowania, katowania. To samo przez
"Nie znam się na wychowaniu - biję". Bicie działa