Nie wyklucza jednak, że Maks uczył złodziejskiego

Prawda czy fałsz? Karol Badziak twierdzi, że to prawda. Mówi nawet, że parę razy sam próbował niepostrzeżenie wyjąć z kieszeni manekina portfel. Za każdym razem jednak słychać był dźwięk dzwonków. Wyraźnie nie nadawał się do tej roboty. - Nic takiego u nas w domu nie było. Żadnego manekina - zapewnia pani Alicja. Nie wyklucza jednak, że Maks uczył złodziejskiego fachu. - Ja nie wiem, czym on się zajmował. Pracowałam jako szwaczka na owerloku, siostra też była szwaczką, nawet przodownicą pracy. I także wyszła za mąż za Żyda. Na Gdańskiej i Próchnika mieszkało wielu Żydów - opowiada. Przyznaje, że mieszkała z mamą i siostrą w tej samej kamienicy co Maks Bornsztajn. Jej mama była ciężko chora i jak siostra emigrowała z mężem do Izraela została z nią w Łodzi. Ich ojciec był łódzkim Niemcem. Siostra zmarła 15 lat temu w Hanowerze. Oficjalnie mówi się, że po wojnie Bornsztajn pracował jako portier. Faktycznie potwierdza się, że
Nie wyklucza jednak, że Maks uczył złodziejskiego