Nie tylko nie zlitował się nad chłopcem, ale jeszc

Stójkowy zrobił więc to, co do niego należało. Trzymaną w ręku pałką kilkakrotnie zdzielił w głowę Bornsztajna. Stojący przed sklepem chłopiec gwałtownie się odwrócił i ruszył w stronę tłumu gapiów. Dostrzegł leżącego na ziemi bez ruchu i w kałuży krwi mężczyznę. Tate! Tate! - wołał przerażony. Stójkowy nie tylko nie zlitował się nad chłopcem, ale jeszcze go zdzielił kilka razy pałką. Kilka dni później Maks z matką i siostrą Gitlą odprowadzili ojca na cmentarz. Czarny, niski karawan, za którym kroczyła, trzymając niemowlę na ręku, wdowa oraz jej starsze dzieci - Gitla i Maks - trząsł się i podrygiwał na wybojach ulicy Wesołej. Trząsł się tak bardzo, że Maks pomyślał sobie: całe szczęście, że ojciec nie żyje i tych wstrząsów nie czuje. Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź 1 Wydrukuj Kup licencję Ocena: słabe nic specjalnego dobre bardzo dobre znakomite 4,6 18 głosów Najczęściej czytane24 htydzień Na skróty:
Nie tylko nie zlitował się nad chłopcem, ale jeszc