Na wódkę masz, a na buty dla dziecka już nie! Co z

Sól dawaj! Wiecznie to żarcie niesłone! Co ty robisz przez cały dzień, jak nawet obiadu porządnie ugotować nie możesz?! Podaje sól i nieśmiało mówi: - Markowi trzeba kupić buty. Te stare już do niczego. Daj mi pieniądze. - nie dam! Jeszcze czego! Może w starych chodzić! Ona nie wytrzymuje i wybucha: - na piwo masz, na wódkę masz, a na buty dla dziecka już nie! Co z ciebie za ojciec? - za swoje piję, wolno mi! - wolno ci, wolno! Cały dom przepijesz! - zamknij, babo, pysk! Moja sprawa! Wstaje ciężko od stołu, zatacza się, z trudem łapie równowagę i balansując idzie do pokoju dzieci. Marek i Kasia słysząc, że ojciec znów wrócił pijany, skuliły się nad zeszytami i starają się przeczekać. Ojciec trzaskając drzwiami wchodzi do pokoju, opiera się o stół i mówi a właściwie krzyczy do Kasi: - pokaż zeszyt! Wyrywa go jej spod ręki, ogląda i zaczyna się: - jak ty piszesz? Przeczytać tego nie można! Jak ci dam w d..., to się pisać nauczysz!
Na wódkę masz, a na buty dla dziecka już nie! Co z