- Na początku byłem przygnębiony i zły na siebie.

Niestety, kolejny obrońca doznał urazu i wróciłem do defensywy. Od 11. kolejki tylko raz wystąpiłem w drugiej linii. Ciężko było mi się przestawić, popełniam jeszcze błędy taktyczne, ale chyba coraz mniej. Muszę jeszcze dużo pracować, szczególnie nad grą jeden na jednego. Pogodził się pan już z tą prawą obroną? - Na początku byłem przygnębiony i zły na siebie. Był moment, w którym plułem sobie w brodę, że we wspomnianym sparingu, jako obrońca, biegałem w jedną i drugą stronę i dałem trenerowi powody do zadowolenia. Gdybym wiedział, to bym tak nie biegał śmiech. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na prawej obronie nie było takiej rywalizacji jak z przodu. Rozegrałem cały sezon. Drużynie nie poszło. Zawaliliśmy pierwszą rundę. Zdobyliśmy tylko sześć punktów i teraz żegnamy się z Bundesligą. Jest pan już lepszym obrońcą niż napastnikiem? - Cały czas się uczę. Gra z przodu sprawiała mi ogromną przyjemność,
- Na początku byłem przygnębiony i zły na siebie.