Mi taki stan rzeczy bo jezdzac do tesciow niemal 3

Chciał jej zapraszac mimo mojej namowy.Efektem takich zachowań jest to,że w koncu-po niemal 3 latach dałam za wygrana i ja również nie odzywam sie do niej-nie złożyłam jej zyczen w te świeta-na co teściowa powiedziała,że to ja powinnam zapomnieć o urazach i przeprosićpytanie tylko za co,bo zadnego konfliktu nie było. Przeszkadza mi taki stan rzeczy bo jezdzac do tesciow niemal 3 lata ona nigdy pierwsza nie odezwala sie ani tez nie przyszla do nas jak bylismy u tesciowejmieszkaja w jednym domu.Często nawet widząc że jedziemy celowo szła ostentacyjnie z dzieckiem do kolezanki,aby uniknac kontaktu z nami. Zawsze to ja pierwsza nawiązywalam rozmowę. Zastanawia mnie dlaczego tak się dzieje.Mąż również nie utrzymuje z nią rodzinnych relacji-jak twierdzi powodem jest to że ma nieślubne dziecko.Niestety wobec zaistniałej sytuacji niechęcia napawa mnie jeżdzenie do tesciów.Proszę o porade jak to rozwiazac?Kazde swięta wygladaja tak ze my siedzimy przy stole a
Mi taki stan rzeczy bo jezdzac do tesciow niemal 3