Jednocześnie komuś - lub czemuś - poddani. Chcemy

"reżyserka feministka". Bo pokazuje pani kobiety, które, żeby wyjść z patriarchatu, wybić się na niezależność i poznać siebie, potrzebują - jak w "Fortepianie" czy "Tatuażu" - mężczyzny. - A dlaczego mamy się tego bać? Od wieków rządzą nami dwa sprzeczne instynkty: chcemy być niezależni, samowystarczalni, a jednocześnie komuś - lub czemuś - poddani. Chcemy czuć się częścią jakieś grupy, pozwalamy się podporządkować miłości, Bogu, dzieciom. A zarazem walczymy o "ja", żeby odróżnić się od innych.Nie wiem, co znaczy słowo "feministka", chociaż jeśli chodzi o walkę o równe prawa kobiet i mężczyzn, to całkowicie się zgadzam. Wystarczy spojrzeć na środowisko filmowe: często mówimy, że mało jest reżyserek, ale przecież jeszcze mniej kobiet jest wśród krytyków filmowych. Dla mnie liczy się jednak tylko to, żeby kobieta mogła zrealizować swoją kobiecość w taki sposób, w jaki chce. Ale nikt z nas nie jest samotną wyspą i
Jednocześnie komuś - lub czemuś - poddani. Chcemy