Jak węgielki.- I co, ma pani wodę? - zapytał.Matka

2010 Nie ma, nie ma wody na pustyni! Przed chwilą przyszedł do Matki pan. Nie byłoby go raczej widać wcale, gdyby nie machał wściekle rzęsami - raz, żeby namierzyć Matkę, dwa, żeby nie wywinąć orła w śniegu. Gdyby miał tęczówki jak Rutger Hauer to pewnie Matka trzasnęłaby drzwiami, ale na szczęście żarzyły mu się jak węgielki.- I co, ma pani wodę? - zapytał.Matka nie ma. Matka, niech to licho, nie ma wody od poniedziałku!!!- To my zrobimy ulicę obok i za godzinę będziemy u pani.W ten sposób plan na zagospodarowanie ferii runął niczym domek z kart. Matka miała umówić okulistę dla Janeczki, ba, zdobyła numerek na wczoraj dla siebie. Miała dziś być w SąsiednimWiększymMieście na kolejnej umówionej wizycie lekarskiej - wszystko zdobywane mozolnie z pomocą przyjaciół - inaczej się raczej nie da na już.I nic. Siedzi w domu jak ten cymbał od poniedziałku i czeka na wodociągi. Bo jej zamarzło. W dzień.- To niemożliwe! - orzekli pierwsi
Jak węgielki.- I co, ma pani wodę? - zapytał.Matka