Grupy teatralne. Zacząłem tam chodzić. Poznałem lu

Udawania wiatru. W gruncie rzeczy było to więc odbijanie karty, fabryka. A ja młody, napalony Aktorzy byli dla mnie wtedy "szaleńcami bożymi". Pracując w Guliwerze, szukałem alternatywnych dróg. Byłem pod wrażeniem Akademii Ruchu, Teatru Ósmego Dnia Ktoś powiedział, że w Domu Kultury na Ochocie spotykają się offowe grupy teatralne. Zacząłem tam chodzić. Poznałem ludzi, którzy "otarli się" o Grotowskiego. Były szalone próby, eksperymenty, zabawa ciałem. Pamiętam jedno z zadań: "Chodźcie po podłodze, ale tak, jakby jej nie było". Znów usłyszałem, że mam "talent ciała". Zaczytywałem się w Castanedzie, Artaudzie, tekstach o japońskich mistrzach buddyzmu. W tradycyjnym teatrze liczy się narracja, opowieść, a tu siła obecności ludzi na scenie - bez skutku i przyczyny, bez puenty. Aktor jako jeden z żywiołów. Grotowskiego zobaczyć nie zdążyłem, Kantora tak. Zrobił na mnie duże wrażenie, choć wszyscy mówili, że "już się kończy i teraz
Grupy teatralne. Zacząłem tam chodzić. Poznałem lu