E drażnić sztywność szkolnych ryzów i nauczycielsk

Szczerze mu współczuję. Całe szczęście, że w wieku 10-ciu lat nie przeżywa się tego aż tak boleśnie. Potrafi się przekształcić traumę w niewinną zabawę, szkolne upodlenie zamienić w diabelski chichot do bólu mięśni brzucha, do nagłej eksplozji smarków z nosa. Potem będzie coraz trudniej. Coraz bardziej będzie drażnić sztywność szkolnych ryzów i nauczycielska głupota. Szkoła - społeczna katownia, obowiązkowe tortury dla każdego. Do dzisiaj zdarza mi się śnić jakiś licealny koszmar. Na przykład: że ciągle jestem w drugiej klasie i muszę szybko nadrobić zaległości oraz przystąpić do matury. Tak mi się nie chce, bo przecież od lat hasam na zielonej trawce. Wypadałoby jednak zdać tę pieprzoną maturę i mieć z głowy to stresujące badziewie. Wreszcie się budzę, z ulgą konstatując swą wolność dorosłego, w dodatku tzw. artysty - niewiele muszę, a to, co robię w nadmiarze, robię dobrowolnie. Szybko zabieram się do roboty, bo
E drażnić sztywność szkolnych ryzów i nauczycielsk