Dla niego tekstem? Lubię teatr, który nie zostaje

Rzecz ujmując bo przecież lenistwa nikt tu nikomu nie zarzuca. Za każdym spektaklem stoją tysiące godzin walki z tekstem, twórczej męki. Ale każdy twórca musi przedrzeć się przez tą juwenilną mękę, zanim stworzy rzecz koherentną i uniwersalną. Na czym ma więc polegać ten pomysł, jak porwać widza, zazwyczaj archaicznym dla niego tekstem? Lubię teatr, który nie zostaje w teatrze. Nazywam ten proces tak jak potrafi to zrobić w filmie Lars von Trier. Nie lubię teatru, dławiącego się w swoim własnym sosie, pudrze, manierze, zakurzonej draperii. Wracając do estetyki teatralnej, nie ma Pan wrażenia, że ostatnimi czasy ta dyskusja prowokowana jest jednolitymi, nieskończenie powtarzanymi środkami? Myślę tutaj o popkulturze i jej ciągłym cytowaniem w teatrze. Jest Pan osobą medialną, znającą dokładnie zaplecze show-biznesu. Czy uważa Pan, że Madonna w głośnikach co trzeciego współczesnego spektaklu jest potrzebna i nieunikniona? Rzeczywiście,
Dla niego tekstem? Lubię teatr, który nie zostaje