ć wobec mądrości, którą zdobywa się przy pomocy ks

Chi. Tomiki opisują historię tajemnych ćwiczeń odmładzających, które przed wieloma wiekami opracowali mnisi z klasztoru Huashan. Informacje są bardzo intrygujące i wzbudzają apetyt na praktykę Qi Gongu, tyle że - jak wszystkie przeklęte dane z głupich książeczek - niewiele wnoszą. Buddyzm Zen wyraża głęboką wątpliwość wobec mądrości, którą zdobywa się przy pomocy książek czy sutr. Zapewne i mistrzowie kung fu czy karate wyśmieją możliwość nauczenia się form z książek ze zdjęciami i rycinami. Nie ma to jak spotkać prawdziwego nauczyciela - bez względu na dyscyplinę, w ramach której zamierzamy się szkolić i rozwijać. Piszę to jako osoba, która od prawie dwudziestu lat praktykuje buddyzm i która od kilkunastu lat zajmuje się karate... Miałem szczęście nauczyć się czikungowej formy Lecącego Żurawia od mojego buddyjskiego kumpla, który przejął ją bezpośrednio od mistrza Qi Gongu, pana Liu Zhong Chuna. Z tym większą ochotą
ć wobec mądrości, którą zdobywa się przy pomocy ks