Autobusy, które Amerykanów i Wietnamczyków zawiozł

Przez amerykańską ambasadę sygnałem do rozpoczęcia ewakuacji było zdanie-klucz, wypowiedziane na antenie radia Sajgon: "Temperatura w Sajgonie wynosi 112 stopni i rośnie", po czym wyemitowana została piosenka Binga Crosby'ego "White Christmas". Po takim sygnale przez 28 punktów rozsianych po całym mieście przejechały autobusy, które Amerykanów i Wietnamczyków zawiozły na teren, położonej niedaleko lotniska, siedziby attache obrony. Pracownicy konsularni zostali natomiast przewiezieni do ambasady. System informacji i rozwożenia zadziałał sprawnie. Problemy pojawiały się z powodu natarcia sił północnowietnamskich oraz olbrzymiej paniki, jaka wybuchła w mieście. Każdy, kto tylko mógł, szturmował amerykańską ambasadę z nadzieją, że zostanie wywieziony z Sajgonu przed nadejściem komunistów. Szacuje się, że przed płotem ambasady tłoczyło się 10 tys. osób. Ambasador Martin do ostatniej chwili odwlekał ewakuację Amerykanów z Sajgonu. Jako
Autobusy, które Amerykanów i Wietnamczyków zawiozł